środa, 2 marca 2011

Karolina w minerałach

Mój faworyt - podkład Meow Pampered Puss 3-Naughty Mau

Pierwsze zdjęcie-w słońcu, drugie-w ciemnym pomieszczeniu, z lampą blyskową.
Zdjęć nie "ulepszałam".

Na twarzy mam tylko podkład - zadnych korektorow, zadnych BB.
Pod podkładem - krem aktywnie wygładzający na dzień - Ziaja Med z odrobiną mocznika.



czwartek, 24 lutego 2011

BB kremy

Dziś tylko zdjęcia

Moja kolekcja BB kremow i porównanie kolorów - robione wieczorem, w pośpiechu - proszę więc wybaczyć pewien artystyczny nieład ;)




Próbka Lioele triple Solution BB Cream - z wizazowych, wspólnych zakupów


Dla porównania dodałam Vichy Aqualia Antiox - antyoksydacyjny fluid nawilżający, którego zadaniem jest usunąć ziemisty kolor skóry.

od lewej:
1. Lioele Triple Solution BB Cream
2. Vichy Aqualia Antiox
3. Missha Perfect Cover BB Cream No.23
4. Skin Food Mushroom Multi Care BB Cream
5. Legere White Multi Blemish Balm Care
6. Skin79 VIP Gold Collection Super+ Beblesh Balm
7. Elemong Intensive Blemish Balm Cream

sztuczne światło, z lampą błyskową



sztuczne światło, bez lampy


W trakcie sesji BBowej pewien pomysł wpadł mi do głowy-


Jak zachowują się kremy BB po 15 minutach leżakowania na kartce z notatnika.
To doskonały test, by zobaczyć, które BB nadają się do suchej, mieszanej, a które do tłustej cery.
- oceńcie same -

wtorek, 22 lutego 2011

konkurs u Cathy

Nie tylko Wizażankom znany jest blog Cathy - mineralna skarbnica wiedzy!

Cathy na blogu ogłosiła konkurs z nagrodami ufundowanymi przez Pixie Cosmetics
Możemy wygrać zestaw pędzli, lub korektor.
Pixie ufundowało również nagrody dodatkowe!

Zamknięcie konkursu i losowanie nagród - niedziela 6 marca

TUTAJ LINK PROWADZĄCY DO KONKURSU

sobota, 11 grudnia 2010

...nie, dziękuję!

Dajemy się kusić, moje Panie...

Przyciągają nas zdjęcia pięknych, gładkich twarzyczek, które prezentują kosmetyki najróżniejsze; Kuszą opisy, recenzje, kusi co drugi wątek na Wizażu i samo KWC :)

Ulegam - przyznaję... po każdym porywie zakupoholizmu przychodzi czas na przemyślenia...
W moim przypadku to poczucie czasu odgrywa najbardziej istotną rolę-przeglądając kusicielskie źródła tracę poczucie czasu na rzecz przekonania, że jeśli teraz, dziś nie zdecyduję się na x - to jutro x zniknie... już go nie będzie...i co ja wtedy zrobię?!?

Ma się rozumieć opisuję to z lekkim przymrużeniem oka -uprzedzam, by nikt nie pomyślał, że jestem gotowa targnąć się na swoje życie, kiedy okaże się, że wycofano dany kosmetyk...

Pośród kosmetyków do makijażu można znaleźć godnych zastępców naszych ulubieńców, co pokazała sytuacja sprzed kilku miesięcy, kiedy EDM przestało wysyłać do Polski.

Jest kilka produktów, bez których nie wyobrażam sobie pielęgnacji... do tego tematu wrócę.

Moim demonem były zbiorowe zakupy na Wizażu. Kiedy tylko pojawiło się kolejne zamówienie szukałam, często na siłę, czego mogłabym zapragnąć... ten stan nie trwał długo, ale przyciągnął kilka zupełnie niepotrzebnych, czy raczej nieprzemyślanych zakupów.


Joppa minerals
okazały się zwyczajne...być może zbyt dużo po nich oczekiwałam







Krem o bajkowy zapachu - śliwka, marcepan... bardzo lekki, wchłania się do matu, nie zapycha.
Osoby o cerze tłustej, czy mieszanej mogą stosować krem pod makijaż.
Dla mnie okazał się zbyt lekki, wchłania się do takiego poziomu, który sprawia, że wątpię, czy cokolwiek na twarz kładłam - utrudnia mi to wykonanie makijażu.
Moja skóra jest ostatnimi czasy kapryśna i przesuszona (co zawdzięczam kwasowym zabiegom).
By krem uczynić bardziej przyjaznym,mieszam go z olejem śliwkowym i stosuję na noc.


piątek, 10 grudnia 2010

Minerały


O kolorowych kosmetykach mineralnych przeczytałam zdecydowanie za dużo; Moją niewielką kolekcję powiększyłam o wszystko, co wydało mi się interesujące; Jest tego tyle, że swobodnie można nazwać mnie minerałoholiczką!

Pisząc "minerały" mam na myśli przed wszystkim podkłady i roże, jako że tych pierwszych używam codziennie, drugich zaś kilka razy w tygodniu; Cienie do oczu pozostają na drugim planie, a znaczący ich procent w mojej kolekcji zawdzięczam zwyczajnej ciekawości.

W kilku zdaniach wyrażę to, co myślę o minerałach; Rozwodzić się nad nimi będę, kiedy poczuję że ma to sens, co nie nastąpi szybko - jako że na wielu blogach można znaleźć tyle szczegółowych informacji, że moje pięć groszy wydaje mi się zbędne i przeciążające.

Do rzeczy!

EDM darzę sentymentem, jako że były pierwsze. Nie zawiodły mnie, lecz za dłuższe stosowanie potrafiły zemścić się wysuszoną skórą.

Blusche minerals rozczarowały mnie proporcjonalnie do tego, jak niecierpliwie na nie czekałam i jak wiele się po nich spodziewałam, czyli BARDZO.

Na kosmetyki Joppa zdecydowałam się z ciekawości - dziś prawie o nich nie pamiętam (a może i nie chcę pamiętać).

Sweetscents - wspaniałe cienie, podkładów nie testowałam na tyle długo, by móc je ocenić.

Lumiere - po nietrafionym kolorze i formule nie odpuściłam i bardzo dobrze; Wspaniała formuła Cashmere upodobała sobie me oblicze.

Na Lucy minerals skusiłam się dzięki Agabil; Lucy to kolejny zachwyt i miłość, która przyszła po oczyszczeniu się skóry.

Last, but not least - Meow - Prawdziwy Numer Jeden;
Nie zraziłam się tym, że pierwsze podkłady okazały się zbyt jasne (ich przyszłość widzę na forum wymiankowym Wizażu), kolejne były trafione i zaspokoiły moje mineralne pragnienia.

środa, 10 listopada 2010

Lush

Mydła w kostce zajmują w mojej pielęgnacji wazną i sporą część. Te, które znam od kilku lat i cenię ich działanie oraz skład, opiszę wkrótce. Dziś skupię się na pachnących i kolorowych cudach, które oferuje nam Lush. Nie będzie nowością, jeśli napiszę, że Lush odkryłam dzięki forum Wizaz.pl. Jestem na etapie totalnego zamydlenia, chwilowo nie kuszą mnie szampony, kremy, dezodoranty, pomadki...

Moje pierwsze zamówienie*Sugar Plum Fairy-
zdjęć brak - przyznam szczerze, że jeszcze go nie rozpakowałam!

*You Snap The Whip Body Butter
na zdjęciach poniżej


You Snap The Whip to intensywnie pachnące (w zależności od nosa-czarną porzeczką, bądź wiśniami w czekoladzie) peelingujące masło do ciała. Kostkę zabieramy pod prysznic i masujemy nią nawilżone ciało. Dzięki zawartości sproszkowanego węgla pozbywamy się martwego naskórka, roztaczamy w łazience kuszący, magiczny zapach i nawilżamy ciało (masło kakaowe i organiczny olej macadamia w składzie).
By dłużej służył - po użyciu połóżcie kosmetyk w suchym miejscu.

Kilka tygodni później - bardziej odważne zakupy -

*Banana Moon *Bob Soap *Quin Quereme of Nineveh *Lady Catrina *Angels delight

Banana soap z serii retro
Pachnie bananowym budyniem, mdło... Jest kremowe, nawilżające - spodoba się tym z Was, które narzekają na suchą skórę. Mnie rozczarował zapachem, zadziwił działaniem;
Być może ponownie u mnie zagości.

Bob soap z serii świątecznej. Mój numer jeden!
Pisząc o mydłach Lush kładę nacisk na zapachy - zachwycam się co drugim. Nie oznacza to, że łatwo mnie zadowolić - co to, to nie! Zanim zdecydowałam się na zakup - wnikliwie prześledziłam listę składników. Bob soap intrygował mnie - wiedziałam, że albo będzie to miłość, albo wielkie rozczarowanie. Wielkie uczucie połączyło nas już w trakcie otwierania opakowania. Natychmiast wskoczyłam z nim pod prysznic, gdzie opętał mnie zapachem przypraw-pieprzu, cynamonu, pomarańczy, potem objął złotymi drobinkami i przekonał, że od tej pory jest moim...najważniejszym :)

Znalazłam na Wizażu swoją pierwszą opinię o Bobie -

Rano Bob to wspanialy "wybudzacz" - lekki zapach pieprzu i cynamonu w pomaranczowym otoczeniu sprawia, ze nabieram energii.

Wieczorem wylapuje z niego zupelnie inne nuty - to wtedy czuje swieta i napawam sie blaskiem zlotych drobinek; Wieczorna, nastrojowa kapiel, czy prysznic z Bobem - koniecznie przy swiecach, lub bardzo delikatnym swietle.

Skora po Bobie jest pachnaca i gladka - nie odnotowalam typowego dla mydel w kostkach przesuszenia...
Polecam Boba z pelna odpowiedzialnoscia.



QueenQuereme of Nineveh z serii retro.
Zapach delikatnego olejku do opalania - kokos, owoce egzotyczne. To bardzo delikatne, lekko nawilżające mydło, które dzięki zapachowi możecie latem zabrać pod prysznic, czy użyć w relaksującej kąpieli. Poza zapachem mydło nie zachwyciło mnie na tyle, bym ponownie je kupiła...

Lady Catrina z kolekcji Halloween
Na pierwszym planie oszałamiająca woń limonki i greipfruta. Potrafi wypełnić zapachem całe pomieszczenie - nawet kiedy leżakuje w szufladzie. Jest miękkie, wydajne, piękny zapach utrzymuje się na ciele.


Angels delight z serii świątecznej
Uwodzi zapachem. To mydło, które bez względu na swoje właściwości muszę mieć - dla zapachu właśnie; To ciasto, cytrusy, słodycz. Niestety przy regularnym stosowaniu może wysuszać. Dobrze oczyszcza skórę - ja po kilku próbach pod prysznicem używam go do rąk.
Zostanie ze mną - poprawia mi humor!
Jeśli zapach nie ma dla Was pierwszorzędnego znaczenia-nie zawracajcie sobie głowy
Angels delight.