czwartek, 6 marca 2014

Zimowy zestaw ratunkowy - Lush i Biochemia Urody

Tak długo zbierałam się do opisu ulubieńców zimowych,  że zima podciągnęła grube spódnice i uciekła... choć czuję, że wciąż jest blisko i dlatego publikuję ten wpis :)

Zima - to w mojej pielęgnacji twarzy i szyi - czas walki z suchą, kapryśną skórą. W kosmetyczny obieg puszczam kwasy, składniki natłuszczające, które jednocześnie nie zapychają, "nawilżacze" (tylko na noc) i armię masek. 

Kilka dobrych lat temu, dzięki wizażowemu forum biochemicznemu, zainteresowałam się biochemią kosmetyczną i odkryłam Mazidła, Biochemię Urody, Zrób Sobie Krem i inne sklepy z półproduktami. Biochemiczna przygoda trwa w najlepsze i około 20% mojej lodówki jest zajęta przez butelki i pudełka, które bynajmniej nie kryją produktów spożywczych; Pewnego ranka jeden z moich zaspanych gości próbował posmarować chleb masłem... Shea :)

Posiadaczki suchych, okresami mieszanych, kapryśnych cer wiedzą, jak ciężko ustawić plan ich pielęgnacji; Nowy produkt może sprawić, że ukochany krem stanie się tym znienawidzonym, makijaż nie będzie z nami współpracował, a rano-zamiast wypoczętej twarzy-pojawi się w lustrze straszydło z odpadającymi od twarzy, suchymi skórkami... Wszystko to przerabiam w sezonie zimowym... Robię wtedy najwięcej zakupów kosmetycznych.

Tej zimy już trzy kremy na dzień odmówiły mi posłuszeństwa, nawet olejowanie twarzy przestało być przyjemnością-odstawiłam wobec tego gotowce i wprowadziłam zestaw ratunkowy :)

Po pierwsze oczyszczanie

Pięknie pachnące, skutecznie oczyszczające, bardzo wydajne, o doskonałym składzie - to kosmetyki myjące do twarzy firmy Lush.
Produkty Lush są wegańskie, cruelty free, ręcznie robione i bez konserwantów, co oznacza krótsze terminy przydatności; Mnie zupełnie to nie  przeszkadza. 


Buche de Noel
To limitowana, bo pojawiająca się przed Bożym Narodzeniem rolada, która dociera do nas w postaci pasty do mycia twarzy; W jej składzie kryją się mandarynki, suszone żurawiny, migdały, brandy, olejki migdałowy, wetiwerowy, olejek z drzewa sandałowego, masło kakowe, kaolin, glicerynę, wodorosty (nori), a nawet warzywa - jakie? Niestety nie dotarłam do tej informacji :)
Termin przydatności do spożycia to 3 miesiące.

MOJA OPINIA
KAROLOWY  ULUBIENIEC W KATEGORII KOSMETYKÓW OCZYSZCZAJĄCYCH

 Pasta pachnie bajkowo-pierwsze skrzypce grają migdały, w tle kusi brandy.
Buche de Noel rozrabiam na dłoni z odrobiną ciepłej wody i dokładnie masuję twarz; Można pastę użyć jako maskę i zostawić na twarzy kilka minut.
Skóra po użyciu Buche de Noel jest przede wszystkim ukojona i gładsza; To kosmetyk oczyszczający, który ma działanie nawilżające - nie muszę natychmiast po jego użyciu aplikować serum, czy kremu.
Regularne stosowanie przywraca mojej skórze równowagę - jest nawilżona, sprężysta, makijaż przestaje być udręką - nie ma już suchych skórek!
Minusy? Tylko jeden - fakt, iż jest to kosmetyk limitowany...

Obejrzyjcie, jak powstaje Buche de Noel
FILM


Aqua Marina
Kolejny, doskonały kosmetyk do oczyszczania twarzy. W składzie znajdują się: glinka, puder galmanowy (o właściwościach leczniczych, kojących i oczyszczających), Aloes, sól, algi i wodorosty (mech irlandzki,  Nori), gliceryna, oleje - paczuli i pomarańczowy.

MOJA OPINIA
 Pasta nieprzyjemnie pachnie i to jest jedyny minus - dla mnie to suszone ryby w proszku do pieczenia :)  Kosmetyk jest bardzo wydajny i dość gęsty- trzymam opakowanie w lodówce; 
Nakładam na zwilżoną twarz niewielką porcję pasty zmieszaną z odrobiną wody; Jednocześnie stosuję Aqua Marina jako maseczkę - pozostawiam na kilka minut na twarzy i spłukuję letnią wodą.
 
Aqua Marina jest mistrzem w oczyszczaniu i kojeniu skóry:
- pomaga w walce z zanieczyszczeniami, zaskórnikami, krostkami
- normalizuje skórę - znikają zaczerwienienia i podrażnienia 
- w przeciwieństwie do innych kosmetyków, które mają w składzie glinki - Aqua Marina nie ściąga, nie wysusza, nadaje się do skóry wrażliwej.


 BIOCHEMICZNY ZESTAW RATUNKOWY

Masło KOMBO,Masło SHEA EKO, Żel hialuronowy 1% czysty,
Zestaw Serum antyoksydacyjne flavo+C15EF, Zestaw Tonik z kwasem PHA 6%
Zestaw Serum migdałowe, Olej śliwkowy, Olej Skwalan, Olej z owoców rokitnika, Hydrolat z róży damascena, Konserwant naturalny EKO, Kompleks silikonowo-malinowy

ULUBIEŃCY I NOWOŚĆ

 Zestaw Tonik z kwasem PHA 6% 
Kwasy PHA - Poli-hydroksylowe to kwasy, których cząsteczki są większe, niż kwasów AHA, dzięki czemu nie wnikają tak głęboko i można je stosować przy skórze naczyniowej, wrażliwej, atopowej, przy trądziku różowatym, egzemach, łojotoku, łuszczycy. Przy PHA nie odnotowano działania typowego dla AHA - łuszczenia, swędzenia, silnego zaczerwienienia, czy szczypania.
PHA są silnie nawilżające, działają przeciwzmarszczkowo, łagodzą podrażnienia, wzmacniają lipidową barierę skóry, działają korzystnie na naczynka krwionośne i najważniejsze -
nie zwiększają wrażliwości skóry na promieniowanie UV, co znaczy, że produkty z kwasami PHA możemy stosować również latem. Ja mimo wszystko zalecam ostrożność i jeśli zdecydujecie się na kwasy latem - pamiętajcie o kosmetykach ze stabilnymi filtrami UV. 


 MOJA OPINIA

Tonik z PHA to najlepszy ze wszystkich toników, których do tej pory używałam. Jest to kosmetyk bez którego ciężko mi się obejść :)
Nawilża, wygładza, podczas stosowania mam o wiele mniej przykrych niespodzianek na twarzy, a jeśli takie pojawią się - szybko znikają; Tonik koi skórę i sprawia, że nie jest nadwrażliwa, drobne przebarwienia ulegają spłyceniu, kolor skóry jest wyrównany. 
Kosmetyk stosuję co wieczór - po oczyszczeniu skóry.


MASŁO SHEA
 
Moim ulubieńcem jest ekologiczne masło Shea, które przeznaczone jest do skóry suchej, przesuszonej, zniszczonej, łuszczącej się, ze zmarszczkami, podrażnionej, z egzemą, łuszczycą, dermatozami, niewielkimi otarciami, podrażnionej po opalaniu. Więcej informacji znajdziecie na stronie sklepu KLIK
Masło przechowuję w lodówce, co nie jest konieczne.

MOJA OPINIA

Stosuję Shea solo, jak i składnik super ekspresowego serum - Shea, żel hialuronowy i wybrany olej; W tym sezonie postawiłam na olej śliwkowy, który jest idealnym składnikiem dla cer wrażliwych i alergicznych, nie zapycha, wyraźnie nawilża i poprawia elastyczność skóry.
Shea jest doskonałym produktem do całego ciała - możecie stosować go pod oczy, na twarz, ciało, włosy, a nawet na psie łapki :)
Obecnie stosuję Shea trzy razy w tygodniu - na noc.



MASŁO KOMBO

Nierafinowane, wytłaczane na zimno z nasion rosnących dziko drzew Kombo, zwanych inaczej afrykańską gałką muszkatołową.
Zawiera dużo antyoksydantów-jest odporny na utlenianie.
Wystepujące w maśle kwasy tłuszczowe - między innymi -mirystynowy i mirystynowo-oleinowy (Omega-5) mają silne działanie gojące, regenerujące, przeciwbólowe, przeciwzapalne.
Kombo przeznaczone jest do skóry suchej, przy problemach dermatologicznych (egzemy, podrażnienie, łuszczenie się skóry); Działa kojąco, przeciwzapalnie, antyseptycznie, uelastyczniająco i przeciwzmarszczkowo-hamuje rozkład kolagenu,  wzmacnia odporność skóry, jest składnikiem przeciwgrzybiczym, goi podrażnienia.

MOJA OPINIA

Kombo to masło o intensywnym, korzennym zapachu - mnie nie przypadł do gustu... ale nie przeszkadza mi korzystać z jego dobroczynnego działania.
Masło brązuje skórę - dlatego używam go na noc, a trzymam w lodówce.
Konsystencja podobna jest do niezmydlanej frakcji oleju sojowego - pod palcami czuć grudki, które w kontakcie ze skórą rozpuszczą się. Po aplikacji na skórze zostaje delikatny, ale nie ciężki film.
Kombo wygładza i nawilża skórę - nie zauważyłam działania zapychającego - nie stosuję masła co dzień, a co trzy dni.
 Kombo jest wydajne, więc zanim skończę opakowanie minie trochę czasu... wtedy podejmę decyzję, czy na stałe dołącza do karolowej pielęgnacji :)


Do ratunkowej pielęgnacji włączyłam oleje - wspomniany śliwkowy, rokitnikowy i skwalan oraz serum antyoksydacyjne flavo+C15EF, co dwa tygodnie robię zabieg z użyciem kwasu migdałowego 25-30%.
Biochemiczny zestaw ratunkowy stosuję na noc, na dzień od kilku dni używam najnowszych, azjatyckich zdobyczy - o których w następnym wpisie :)

A JAK WYGLĄDA WASZA ZIMOWA PIELĘGNACJA? MACIE SWOICH ULUBIEŃCÓW?

 


czwartek, 30 stycznia 2014

Kolastyna

W grudniowym konkursie, który zorganizowała Agnieszka na blogu Agowe Petitki, wygrałam zestaw kosmetyków Kolastyna :)

Dekalog codziennej pielęgnacji Kolastyny i blogerek kosmetycznych


O marce
Prawa do marki Kolastyna w 2010 roku zostały nabyte przez grecką grupę Sarantis.
Sarantis zajmuje się produkcją, dystrybucją i zarządzaniem markami branży FMCG (to tzw. produkty szybko rotujące - sprzedawane szybko i w niskich cenach) w kategorii kosmetyków masowych – STR8,  C-THRU,  Kolastyna, Nair. Pearl Drops, Arm&Hummer, SpinBrush i kosmetyków luksusowych – La Praire, Rihanna, a także w markami w kategorii gospodarstwa domowego – Jan Niezbędny, Grosik.


Nigdy nie stosowałam Kolastyny - z ciekawością zabieram się do testowania!

Znacie Kolastynę? Macie swoich ulubieńców?

środa, 8 stycznia 2014

MYDŁOHOLIZM

Zauroczenie produktami Lush   KLIK  zmieniło się w mydlaną obsesję i przyznaję, że od pewnego czasu zbieram mydła. Kieruję się zapachem - to oczywiste - ale zdarza mi się kupić mydło z ciekawości, jak te w Tajlandii KLIK lub tylko dla opakowania...tak jak Scottish Fine Soaps.


Metalowe puszki są wspaniałą ozdobą, a zapachy które kryją są tak magiczne, że... żal mi ich używać - syndrom dziecka lat 80-tych ;)

Tuż przed Świętami kupiłam w TKMaxx pachnące kostki Asquith & Somerset, które odegrały rolę świątecznych ozdób - oto efekt:


Mydła Asquith & Somerset pochodzą z Wielkiej Brytanii; Wszystkie produkty tej firmy są cruelty free-nie są testowane na zwierzętach. Ich cechą jest intensywny, długo utrzymujący się zapach. 
Moje mydła ważą 300 gram i kosztują około 19 złotych.

Mydło po lewej pachnie malinami i wanilią, środkowe to żurawina i figi, a po prawej mięta.

W TKMaxx podobnych mydeł jest masa - stając przed półką czuję się, jak osiołek z wiersza Aleksandra Fredry:

Osiołkowi w żłoby dano,
W jeden owies, w drugi siano.
Uchem strzyże, głową kręci
I to pachnie, i to nęci.

Aż pod ciężarem ludzkich spojrzeń lub poganiających okrzyków osoby towarzyszącej - nie kończę, jak biedny osiołek i dokonuję wyboru :)

Bardzo jestem ciekawa, czy i Wy oszczędzacie pachnące kosmetyki z żalu, że się skończą?

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Tajskie zdobycze kosmetyczne. Recenzje-część I.


Nadszedł czas, kiedy mogę rzetelnie ocenić kosmetyki przywiezione z Azji; Jest ich sporo - dlatego postanowiłam prezentować je w niewielkich grupach; Z troski, by Wam dobrze się czytało i egoistycznej obawy, by nie utonąć w przydługim poście, przedstawiam dziś niewielką, lecz niezwykle interesującą grupę pierwszą :)

Isme Curcuma Herbal Cleansing Massage&Spa 
Maska oczyszczająca z kurkumą
Kurkuma pojawiła się już w blogu przy recenzji Vicco Tumeric Face Wash - klik 

Dla przypomnienia:
Kurkuma w kosmetyce jest składnikiem przeciwzapalnym, ma szeroko udokumentowane właściwości przeciwutleniające. Kurkumę stosuje się w walce z egzemą, łuszczycą, trądzikiem; Ponad to kurkuma stosowana jest w kosmetykach, które przyspieszają gojenie się ran, zapobiegają uszkodzeniom wywoływanym przez słońce i przedwczesnemu starzeniu się. 

Kurkumę stosuję przede wszystkim wewnętrznie, lecz o tym innym razem.
Maska jest gęsta, przyjemnie pachnie, jest wydajna i dobrze się ją nakłada.

Nie trzymam się przepisowych pięciu minut - przekraczam ten czas nawet czterokrotnie - bez żadnych komplikacji :)
W dni "bezmakijażowe" - po zabiegu z maską - nie potrzebuję nakładać kremu; Skóra jest miękka, gładka i odżywiona. Regularne stosowanie delikatnie rozjaśnia i ujednolica koloryt.
Kosmetyki z kurkumą i sama kurkuma na stałe dołączają do moich ulubieńców.

Znajoma z Delhi zdradziła mi bardzo prosty przepis na domowy peeling do ciała z kurkumą - POLECAM tym, które lubią czyste, gładkie ciało i egzotyczne zapachy :)

-mała filiżanka płatków owsianych
-dwie łyżki kurkumy
-odrobina wody, by uzyskać konsystencję pasty

***UWAGA***
Pastę nakładamy na ciało PRZED prysznicem; Tak przeprowadzony peeling pomoże pozbyć się ze skóry zanieczyszczeń, bakterii i doskonale  przygotuje ją do dalszej pielęgnacji.

Zachęcam do sięgania po kosmetyki zawierające kurkumę - jeszcze żaden mnie nie zawiódł.


Herbacare Papaya Face Scrub Cream 
Kremowy peeling do twarzy z ekstraktem z papai.
 
Dobry skład - ekstrakty z papai i kurkuminy, olej z makadamii, olej z oliwek, orzechy włoskie.
 
Kosmetyki z ekstraktem z papai zawierają  kwasy aminowe i enzymy działające złuszczająco, oczyszczająco, rozjasniająco i odświeżająco na skórę. Papaina - enzym zawarty w papai - rozpuszczając połączenia między martwymi komórkami naskórka - działa, jak peeling enzymatyczny - delikatnie złuszcza i oczyszcza. Papaina stosowana jest również w kosmetykach, które mają pomagać w walce z bliznami, skórka pomarańczową,  zanieczyszczeniami i stanami zapalnymi skóry.
 
MOJA OPINIA
Peeling ma fantastyczny zapach - słodkich owoców, soku owocowego; Jest gęsty i wydajny i delikatny - zawiera niewiele twardych drobinek, ale jeśli zostawić go na twarzy na 5 minut - działa fenomenalnie. Usuwa martwy naskórek i zostawia skórę miękką.

Sense Face Herb Scrub Tanaka & Curcuma 
Maska oczyszczająca twarz z tanaką i kurkumą
 
Tanaka to żółto-biały proszek pozyskiwany z kory, drewna lub korzeni drzew rosnących w  centralnej części Myanmar (Birma); Najczęściej wytwarza się proszek z drzewa Limonia acidissima, które występuje w Birmie, Pakistanie, na Sri Lance i Jawie. 
Kwiaty i liście drzewa stosuje się jako okłady na zapalenia skóry i ukąszenia owadów.
W Birmie tanaka jest znana i stosowana od 2000 lat - nic więc dziwnego, ze jako element tożsamości narodowej jest tam czczona i strzeżona.

Tanaki używają kobiety - między innymi do zdobienia twarzy - mieszając proszek z wodą tworzą przyjemnie pachnącą pastę (pachnie podobnie do drzewa sandałowego), którą "malują" na twarzy różne kształty - najczęściej spotyka się okrągły kształt na policzkach. 

Najważniejsze są pielęgnacyjne właściwości pasty, która działa jak filtr przeciwsłoneczny - chroni przed słońcem, leczy, oczyszcza, chłodzi i wybiela skórę, absorbuje sebum i pot, matuje, zmiękcza skórę, zwęża pory i działa antygrzybiczo i przeciwutleniająco. Regularne stosowanie proszku sprawia, że skóra staje się gładka, napięta, rozjaśniona i pozbawiona zanieczyszczeń.
Pastę można stosować na całe ciało - przede wszystkim na partie, które narażone są na kontakt ze słońcem, ale i na szorstkie części - łokcie, kolana, kostki.

Tanaka zawiera aktywne związki:
*Kumaryny, które działają przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie, uspokajająco i przeciwstarzeniowo; Niektóre kumaryny mają działanie  ochronne przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym.

*Marmezynę, która naturalnie chroni skórę przed działaniem UVA i UVB. Promienie UVA odpowiedzialne są za powstawanie zmarszczek i utratę jędrności i elastyczności skóry. UVB zwiększają produkcję melaniny w skórze, co powoduje powstawanie piegów, przebarwień i nowotworów skóry.

MOJA OPINIA
W kilku słowach - pasta jest cudowna - skóra staje się gładka, rozjaśniona, odżywiona; Działa o niebo lepiej niż wszystkie moje maski razem wzięte. Po zmyciu pasty czuję się i wyglądam, jak po dłuuugim pobycie u kosmetyczki! Zostało mi kilka opakowań i już martwię się, gdzie kupić oryginalny proszek... 
Napisałam do osoby, która prowadzi warsztaty wschodnich technik masażu i ponoć sprzedaje takie cuda, jak tanaka... czekam na odpowiedź - jeśli okaże się, że ma pełnowartościowy produkt - dam Wam znać.

Mistine Takezumi  Facial Mask 
Oczyszczająca maska z węglem z Bambusa

  
Skład: Water, Sorbitol, Sucrose, Bentonite, Palmitic acid, Stearic acid, Alcohol Denat., Charcoal Powder, Magnesium Aluminium Silicate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Dimethicone, Xanthan gum, Sodium hydroxide, Propylparaben, Kaolin, Arachidic Acid, Myristic Acid, Arbutin, Ascorbyl Glucoside, Allantoin, Propylene Glycol, Alcohol, Lecithin, Centella Asiatica Extract, Sea Salt Extract, Propanediol, Phospholipids, Stearoyl Inulin, Butylparaben, Methylparaben, Ethylparaben, Fragrance.

Ciekawy składnik -  glinka bentonitowa - zwana "żywą glinką".

Stosowana w kosmetykach działa wygładzająco, odtłuszczająco, zwęża pory i oczyszcza skórę. Glinka bentonitowa nie rozpuszcza się w wodzie, ale po połączeniu z nią zwiększa swą objętość i aplikowana na skórę wchłania obumarły naskórek, nadmiar tłuszczu i zabrudzenia.
Zawiera: krzemień, aluminium, żelazo, sód, magnez, wapń, tytan, potas oraz inne.
Otrzymuje się ją wydobywając z głębi ziemi popiół wulkaniczny, który po wyschnięciu na słońcu jest rozdrabniany.
Ma silne właściwości oczyszczające organizm - możemy stosować ją wewnętrznie - o czym przeczytacie TU

 Sproszkowany węgiel bambusowy - usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, delikatnie złuszcza.

Kaolin - glinka biała - wchłania sebum, a dzięki zawartości glinu ściąga pory. 

Sacharozacoraz częściej stosowany w peelingach cukier, który w połączeniu z substancjami biologicznie czynnymi dobrze złuszcza naskórek;  O cukrach w kosmetykach napisano TU

Kwas arachidonowy - czynnik regulujący gospodarkę wodno-lipidową skóry, czyli przeciwdziała utracie wody i hamuje procesy starzenia skóry.

Arbutyna - działa rozjaśniająco.

Wąkrotka azjatycka stymuluje fibroblasty do syntezy kolagenu i elastyny. Wzmaga syntezę kwasu hialuronowego, wygładza skórę i poprawia jej nawodnienie.

Ekstrakt z soli morskiej -  pomaga w odbudowie mineralnej komórek, wspomaga regenerację. Sól morska działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie.

 

MOJA OPINIA

Maska delikatnie pachnie błotkiem, jest gęsta, lepka - dobrze oczyszcza - niestety nie jest dla mnie - nie mam tłustej cery i ten kosmetyk działa na mnie zbyt mocno. Chętnie zamieniłabym ją na podobną - ale do cery normalnej, suchej... Jeśli macie chęć na wymianę - proszę, napiszcie do mnie.

***

Jestem ciekawa, czy któraś z Was stosuje kosmetyki wzbogacone o kurkumę i czy znacie azjatyckie sposoby na pielęgnacje cery - może zechciałybyście się nimi podzielić?

czwartek, 26 września 2013

Pachnie belgijskimi goframi...

Coraz szybciej nadchodzi zmrok, liście sfruwają z drzew, pachnie wilgocią - co znaczy, że Pani Jesień stoi u drzwi...  O tej porze roku chwytam się wszelkich sposobów, by nie dać się szarej chandrze. O ile w ciągu dnia, dzięki przeróżnym aktywnościom, nie mam z tym problemu, o tyle wieczorem potrzebuję pewnych akcesoriów...
Pyszna herbata, dobra książka, towarzystwo czworonoga, kominek zapachowy z naturalnym olejkiem i świece - to jeden ze sprawdzonych sposobów. Cieszę się  sporą kolekcją olejków eterycznych i świec; Świece kupuję zwykłe, ponieważ nigdy nie miałam przekonania do zapachowych. Wszystko jednak wskazuje na to, że epoka olejków ustępuje epoce... świec zapachowych. Jak do tego doszło?

Podczas ostatniego polowania w TK Maxx nos doprowadził mnie do półki ze świecami, na której z jednego z kilkudziesięciu słoików-olbrzymów, wydobywał się skrawek szalenie zachęcającego zapachu - po chwili tonął w pozostałych - różanych, lawendowych, pomarańczowych, waniliowych itd.; Nie przepadam za kwiatowymi, morskimi, leśnymi zapachami i nawet te, które w naturze lubię,  wydają się naszpikowane chemią, a przez to sztuczne; Tym razem było inaczej - po półgodzinnych poszukiwaniach okupionych zapachowym zamroczeniem, trafiłam na właściwy słoik, otworzyłam szklaną pokrywę i przepadłam...


FOR EVERY BODY soy based candle
 Belgium Waffles


To wyrób amerykańskiej firmy, która powstała w 1995 roku, w Lindon, Utah; W 2000 roku zaczęto produkować świece sojowe. Świeca sojowa ma wiele zalet - jest czysta, ekologiczna (składników świec nie testuje się na zwierzętach), nietoksyczna, nie dymi, pali się o wiele dłużej od parafinowych i co najważniejsze - nie jest szkodliwa (kilka lat temu zespół amerykańskich naukowców odkrył, że świece parafinowe negatywnie wpływają na nasz układ oddechowy).
Wosk sojowy usuwa się łatwiej niż parafinę - wystarczy przetrzeć zabrudzone miejsce szmatką zamoczoną w ciepłej wodzie. Zapachy sojowych świec For Every Body są bardziej naturalne, bogate, nie męczą, nie przyprawiają o zawroty głowy i co najważniejsze - długo pachną;  

Belgium Waffles to naleśniki, gofry, masło, cukier, karmel, odrobina syropu klonowego i szczypta kawy 

Ten zapach przeniósł mnie do Brukseli, gdzie na rue de l’Étuve po raz pierwszy zjadłam belgijskiego wafla/gofra i od tej pory Belgia kulinarnie przestała kojarzyć mi się z frytkami, czy lodami; Myślę "Belgia", widzę gofra :)

Historia belgijskich gofrów sięga wieków średnich - kiedy to - przygotowane z mieszanki jęczmienia i owsa - były podawane w formie przaśnych ciastek, wypiekanych w żelaznych gofrownicach. Znalazłam film, w którym prezentują gofrownicę liczącą 253 lata - KLIK
Podręczniki historii informują, że król Francji Karol IX orzekł, iż stragany z goframi miały być oddalone od siebie na odległość co najmniej 12 stóp (to 4 metry), co oznacza, że były prawdziwym smakołykiem i cieszyły się dużym zainteresowaniem.

Istnieją dwa rodzaje belgijskich wafli - wafel brukselski i Liege; To wafel brukselski jest bardziej znany poza granicami Belgii; W 1964 roku zaprezentował go podczas światowej wystawy w Nowym Jorku Maurice Vermesch. Wafle brukselskie wykonane są z rzadszego ciasta, które konsystencją przypomina nasze, naleśnikowe; Podawane są z cukrem pudrem, czekoladą, owocami, bitą śmietaną.

Gofry Liege - wykonane w XVII wieku przez szefa kuchni księcia-biskupa Liege były wyrabiane z brioche-ciasta chlebowego; Są gęstsze, słodsze - moim zdaniem smaczniejsze,  występują w trzech smakach - naturalny, waniliowy i cynamon. Najważniejszym składnikiem tych gofrów, który wpływa i na ich smak i na zapach jest cukier perlisty, który nie rozpuszcza się w cieście, a podczas kontaktu z gofrownicą. 

Moja Belgia to nie praliny, nie frytki, nie lody - a właśnie wafle; Nie zapomnijcie o nich, kiedy będziecie odwiedzać ten kraj.

Zdjęcie zamieściłam za zgodą Autorki kuszącego zakątka, jakim jest blog madameedith - znajdziecie tam przepis na belgijskie gofry i masę smacznych zdjęć KLIK






czwartek, 5 września 2013

KRÓTKI POST DLA MIŁOŚNIKÓW ZWIERZĄT + ROZDANIE na psiediety.blogspot.com

Z przyjemnością piszę dzisiejszy post :)  Blog http://psiediety.blogspot.com/ jest miejscem szczególnym - to najbogatsze źródło wiedzy w polskim internecie dotyczące zdrowia psów; Piszę to z całą odpowiedzialnością osoby, która od miesięcy poszukiwała przyczyn pogorszenia stanu zdrowia mojego psa; Przeżyłam kilka rozczarowań, kiedy okazywało się, że doskonali weterynarze nie potrafią ułoży zbilansowanej, domowej diety dla psa, opracować planu suplementacji, poradzić, jakie zioła mogę stosować w diecie. Zaliczyłam kilka renomowanych gabinetów weterynaryjnych w kilku miastach; Otrzymywałam tylko porady, jaką gotową karmę kupić, a kiedy czytałam jej skład, dochodziłam do wniosków, że weterynarze nie mają pojęcia o tym, co powinna zawierać zdrowa psia dieta, a czego nigdy nie powinno w niej być; ; Psy są w moim życiu od zawsze - przez te lata poznałam wiele zagadnień związanych z ich zdrowiem, które wymagały uporządkowania w czasie wizyt u weterynarza; Niestety kiedy ostatnio w związku ze złymi wynikami mojej Szkotki, zadawane przeze mnie w gabinetach trudne pytania, doprowadzały do głuchej ciszy i kiedy odczułam, że zamiast rozmowy ze mną lepiej podać psu zastrzyk, rozpoczęłam poszukiwania w sieci.



Pewnego dnia trafiłam na blog Pani Bogusławy i wniebowzięta bogactwem informacji, interdyscyplinarnym podejściem do zdrowia psów, rzeczowością - odważyłam się do Autorki napisać;
Nie spodziewałam się tak szybkiej odpowiedzi; Pani Bogusława zainteresowała się przypadkiem mojego psa - nawiązałyśmy korespondencję; Wkrótce napiszę Wam o tym więcej :) Dziś chciałam polecić blog Pani Bogusławy, podziękować za jej porady, za dietę, którą dla nas opracowała, za porady w kwestii suplementów i za witaminy, które na moją Psią Przyjaciółkę działają REWELACYJNIE! Pani Bogusiu - jest Pani skarbnicą wiedzy - chylę czoła!

Jeżeli zależy Wam na zdrowiu Waszych czworonogów, interesujecie się zdrową, zbilansowaną dietą, suplementami, ziołolecznictwem, zapobieganiu schorzeniom, czy [postępowaniu w chorobach - zapraszam Was do obserwowania bloga http://psiediety.blogspot.com/
 i FB https://www.facebook.com/WellnessDlaPsow?fref=ts

*** Na blogu psiediety jest ROZDANIE  ***
Możecie zdobyć jeden z dwóch zestawów Eat on Feet - rozdanie trwa od 26.08.2013. do 27.09.2013 włącznie. Szczegóły - KLIK


Miłego dnia!