wtorek, 19 lutego 2013

W KOLEJCE DO RECENZJI

Wygląda na to, że mój powrót na blog jest pod znakiem Azji :) 

Robiąc zakupy w Polsce korzystałam z oferty skelpu helfy.pl, następnie znalazłam godnego polecenia sprzedawcę, który ma bogaty asortyment i niższe ceny.


WKRÓTCE NA BLOGU

Maski do twarzy: Amir's Ubtan, Hesh Skin Life, Ayur Sandal

 

Szampony do włosów: Neem i Shikakai





Opiszę również ajurwedyjskie pasty do zębów Dabur oraz proszek do dziąseł i zębów Vicco Vajradanti.
 Proszek jest naładowany ziołami i działa cuda!



środa, 13 lutego 2013

Na blogu Sanktuarium Piękna rozdanie BB kremów!

Do rozdania próby i miniatury BB -
 Skin79, Skinfood, Lioele, Missha, Dr Jart+,Etude House i Mizon oraz Immys 

Sanktuarium Piękna 
 http://sanctuaryofbeauty.blogspot.com/2013/02/rozdaje-my-bb-creamy.html


Skinfood Ancient Rice Cream i Yam Double Care Fluid Spf17 PA+++



Dawno, dawno temu TUTAJ obiecałam recenzje moich wymarzonych kosmetyków, które miałam przyjemność stosować dzięki znajomym z Tajlandii. Czas wywiązać się z danej obietnicy - lepiej późno niż wcale ;)

Ancient Rice Cream 

Od producenta - krem z aktywnymi składnikami z trzech ekstraktów pozyskiwanych z ryżu o właściwościach nawilżających i ujędrniających. Starożytna legenda głosi, że w starożytnej Korei, rodzinie królewskiej serwowano trzy, cenne gatunki ryżu; Ryż czerwony, czarny i zielony, które w zależności od koloru dostarczają wyjątkowych składników, co pozytywnie wpływa na wygląd skóry;Ryż czerwony-bogaty w polifenole, czyli przeciwutleniacze.Ryż zielony-zawiera chlorofil o działaniu przeciwzapalnym.Ryż czarny-z antocyjanami-czerwono-niebieskimi barwnikami roślinnymi pełniącymi funkcje antyutleniaczy; Antocyjany wzmacniają naczynia krwionośne i hamują rozpad kolagenu-spowodowany promieniowaniem UV.

Moja ocena
Krem ma bajkowe opakowanie; Jest owinięty w woreczek - wygląda, jak przeniesiony w czasie; Nie dziwi więc jego nazwa. Słoiczek jest dość ciężki - na złotej zakrętce pokrytej brokatem widoczny jest hologram. Opakowanie kremu nie odbiega od wszystkich, które kryją wysoko półkowe smarowidła. 



Delikatny zapach kremu przypomina mi deser ryżowy, który jadłam w tajskiej restauracji w Antwerpii - ryż, brązowy cukier, śmietana i czerwona fasola.
Konsystencja kremu jest bardzo przyjemna - nie jest zbyt ciężki, dobrze rozprowadza się go na skórze. Nie wchłania się natychmiast; Jeśli planujecie tuż po nałożeniu kosmetyku zrobić makijaż - możecie być rozczarowane; Ja muszę odczekać  minimum 10 minut - ponieważ bardzo lubię stosować ten krem pod minerały. 




Krem jest treściwy; Dla posiadaczek tłustych cer może okazać się zbyt ciężki. Te z Was, które mają cerę suchą krem będzie idealny.
Ancient Rice Cream doskonale sprawdza się w zimowe dni i jako krem na noc oraz pod makijaż.
To świetny kosmetyk nawilżający, odżywiający i wygładzający skórę. Po dłuższym stosowaniu widać efekty - warto więc mieć go na półce.




Yam Double Care Fluid SPF17 PA+++




Od producenta -kosmetyk łączy cechy toniku, emulsji i kremu. Przeznaczony jest do cery suchej, wiotkiej. Zawiera fitohormony w postaci ekstraktu z Pochrzynu, które wspomagają procesy metaboliczne w komórkach skóry. Fluid chroni skórę przed promieniowaniem UVA i UVB i jednocześnie działa rozjaśniająco.

Składniki aktywne: OCTINOXATE 4.0%, AVOBENZONE 1.5%, ENSULIZOLE 1.0%
Pozostałe składniki:
WATER, DIISOPROPYL SEBACATE, ALCOHOL DENAT., POLYGLYCERYL-3 METHYLGLUCOSE DISTEARATE, PHENETHYL BENZOATE, ARBUTIN, 4-METHYLBENZYLIDENE CAMPHOR, DIMETHICONE, 1,2-HEXANEDIOL, SODIUM HYDROXIDE, GLYCERYL STEARATE, PEG-100 STEARATE, CARBOMER, DISODIUM EDTA, DIOSCOREA JAPONICA ROOT EXTRACT, XANTHAN GUM,
TOCOPHERYL ACETATE, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, PHENOXYETHANOL, METHYLPARABEN, BUTYLPARABEN, FRAGRANCE




Moja ocena
  
Zostańmy przy nazwie fluid;
W pięknej, dość ciężkiej butelce z pompką kryje się 140 ml tego kosmetyku. Zapach podobny do opisywanego wyżej kremu - ale jakby z dodatkiem wody kolońskiej.

Letni towarzysz
Biorąc pod uwagę jego przeznaczenie - kosmetyk do twarzy - jest dość rzadki; Dobrze się wchłania i ku mojemu zaskoczeniu nie ma potrzeby nakładać dodatkowego kremu.
Fluid stosuję tylko w ciepłe pory roku - odradzam stosowanie go zimą. Niewątpliwie rozjaśnia - ale obawiam się, że cery suche może dodatkowo wysuszyć.
Idealnym rozwiązaniem jest stosowanie go tylko w dzień - przy założeniu, ze po powrocie do domu zmyjemy go i nałożymy coś bardziej... pielęgnującego. 

Nie jest to kosmetyk, który stosuję regularnie, podoba mi się opakowanie, zapach, działanie rozjaśniające, ale mogłabym się bez niego obejść ;)


Pamiętam wizażowy szał na azjatyckie kosmetyki - w tym Skinfood - jestem ciekawa, czy  po takim czasie  któraś z Was jest im wierna?






poniedziałek, 11 lutego 2013

ODROBINA EGZOTYKI W KOSMETYKACH


 Podczas ostatniej wyprawy do Belgii, w poszukiwaniu owoców Azji trafiłam na sklep pełen skarbów; Oprócz warzyw i owoców, których nie mogłabym nazwać - masa przypraw, słoików z marynowanymi warzywami, herbaty o wspaniałym aromacie, oleje spożywcze i kosmetyczne, a nawet dywany. Po zapełnieniu koszyka produktami spożywczymi zatrzymałam się na dłuższą chwilę przed półką z kosmetykami i zdecydowałam, że kupię kilka kremów, o których nigdy nie słyszałam. 


Zaczynam od kremu, który ma przedziwną konsystencję -  
FAIZA BEAUTY CREAM



To krem wyprodukowany w Pakistanie - jego zadania to walka z przebarwieniami, wypryskami, zmarszczkami, ma usuwać cienie pod oczami, zmniejszać rozszerzone pory, usuwać zaczerwienienia, odmładzać skórę i przywracać jej równomierny kolor. Producent zaleca stosowanie kremu na dzień i na noc.

Krem pachnie bardzo przyjemnie - odrobinę pudrowo i ma konsystencję pasty cynkowej - jednak chwilę po nałożeniu na skórę poddaje się i wygodnie się rozprowadza; Nie jest to krem, który wchłonie się natychmiast, jak typowy nawilżacz - wydaje się ciężki i tępy -i tuż po nałożeniu mamy wrażenie, że na pewno wysuszy skórę - jednak to mylne odczucia; Pierwsza aplikacja była - tak wtedy myślałam - ostatnią; Rankiem następnego dnia obudziłam się z niezwykle miękką i gładką skórą twarzy - oczywiście przebarwienia i drobne zmarszczki nie poddały się - ale skórę można opisać, jako bardzo wypoczętą i sprężystą. 



Ten kosmetyk zajmuje stałe miejsce na mojej egzotycznej półce - gdzie królują kosmetyki z Indii, Tajlandii i Pakistanu. 

Trudno mi to ocenić - ale mam wrażenie, że osobom skłonnym do zapychania wystarczy jedna aplikacja kremu - na noc.

Niestety nigdzie nie mogę znaleźć jego składu - na stronach dystrybutorów zapewniają, że kosmetyk nie jest testowany na zwierzętach, nie zawiera parabenów-

"Faiza Cream & Soap does not contains controversial ingredients like Parabens, Sulfates, Synthetic Fragrances and Dyes, Petrochemicals, PEGs or Aluminum salts. Your health is important to us. No testing is done on animals."

Jestem skłonna w to uwierzyć - ponieważ Azjaci cenią sobie naturalną pielęgnację - w większości kosmetyków występują zioła i brak większości tego, co w naszych kremach nam przeszkadza.

Faiza to krem bardzo wydajny i tani - kosztuje 3 Euro. 

Krem oceniam bardzo dobrze i z czystym sumieniem polecam.




Kolejna zagadka, którą przywiozłam

SEVEN HERBAL UBTAN

 W wielkim skrócie o Ubtan można powiedzieć, iż jest to starożytna, ajurwedyjska mikrodermabrazja; Jest to kosmetyk silnie złuszczający - ale przede wszystkim jest to lek wśród kosmetyków; Ma udowodnione działanie przeciwgrzybicze, przeciwzapalne, antybakteryjne, tonujące i działa podobnie do antyperspirantów. Jednocześnie pełni funkcje oczyszczającą, pobudzającą krążenie, tonującą, wygładzającą. Ubtan usuwa martwe komórki skóry i powoduje szybsze namnażanie nowych. Stosowany regularnie odnosi sukcesy w walce ze zmarszczkami, przebarwieniami, problemami skórnymi; Działa na  drobne blizny i rozszerzone pory.

W Indiach wierzy się, że jest to jeden z najdłużej istniejących kosmetyków; Ubtan oznacza "mieszankę różnych proszków, które oczyszczają skórę". W starożytnych Indiach proszek Ubtan pełnił ważną rolę i przepisywany był przez medyków, by ochraniać, odżywiać i upiększać skórę. Z czasem Ubtan zajął ważne miejsce w tradycji ślubnej - jako część przedślubnych obrzędów panny młodej i jej świadkowych; Do dziś w Indiach przed ślubem - przy użyciu Ubtan wykonuje się masaż ciała panny młodej i pana młodego - na znak usunięcia starego życia i przygotowania do nowego.

Jest wiele rodzajów Ubtan - w zależności od rodzaju cery i miejsca, na które chcemy Ubtan nakładać; Jednocześnie jest wiele sposobów na stosowanie jednego rodzaju proszku.

Niewątpliwie najwięcej zalet ma Ubtan przygotowany w domu; Niestety my, Europejczycy nie dysponujemy wszystkimi składnikami...

Głównymi składnikami Ubtan są proszek z drzewa sandałowego i szafran - który ma silne działanie pobudzające krążenie, rozjaśniające, przywracające zdrowy koloryt cerze. Bogaty w oleosomy szafran wspaniale odżywia i ujędrnia.

W zależności od rodzaju cery i od miejsca, na które nakładamy Ubtan - możemy go mieszać z maceratami, olejami, rozdrobnionymi, świeżymi owocami i warzywami.

Ubtan może być jednocześnie  pastą oczyszczającą skórę, jak i maseczką - nie trzeba wobec tego specjalnie przygotowywać skóry przed jego użyciem.

Zalecany sposób użycia: po przygotowaniu pasty - a w moim przypadku po wyciśnięciu jej z tuby - nakładamy Ubtan na twarz (choć warto pamiętać, że mogą być to wszystkie części ciała) - kilka minut masujemy twarz i zostawiamy - od 3 - 30 minut.

To najlepsza maska, jaką do tej pory stosowałam - twarz wygląda, jak po kilkugodzinnym zabiegu pielęgnacyjnym przeprowadzonym przez kosmetologa - oczyszczona, jasna, gładka! Piękny, ziołowy zapach sprawia, że czujemy się, jak w SPA. 

Polecam wszystkim - to wspaniały, naturalny, bogaty w ziołowe składniki kosmetyk.

Cena 4,50 Euro.


Dałam się nabrać
Aichun beauty WHITENING CREAM WITH VITAMIN C



Rozczarowanie roku - za 5 Euro -  ale to kara za sklerozę; Z wrażenia nie przeczytałam składu.

Producent kremu zapewnia, że krem zawiera witaminę C, która rozjaśni  przebarwienia; Filtry UVA i UVB mają chronić skórę przed słońcem. Krem mamy stosować dwa razy dziennie,a po dwóch tygodniach skóra powinna rozjaśnić się, jak na zdjęciu z opakowania...

Konsystencja kremu jest puszysta  i wodnista - to bardziej lotion; Wydawałoby się, że dość szybko się wchłonie - i tu  pojawia się pierwszy problem - nakładam krem - a on wyślizguje mi się spod palców... i mimo tego, że czuję jego wodnistość - za nic nie chce wniknąć w skórę; Po "upchnięciu" go w twarz - mam uczucie niezwykłej gładkości, które po kilkunastu minutach zmienia się w tępą powłokę, która uniemożliwia nałożenie minerałów... Nawet jeśli uda się wykonać makijaż - wygląda on sztucznie i tworzy maskę. 

Krem doskonale nadaje się do skóry dłoni i tam też w moim przypadku zostanie.

Skład kosmetyku:
purified water, titanium dioxide, glycerine bp, witchazel extract, propylene glycol, mineral oil, milk extract, mulberry extract, Aloe Vera Gel, cetyl alcohol, vitamin e, green tea, lactic acid, methylparaben, propylparben , parfum.

 
Widzicie gdzieś witaminę C??? 

...i między innymi dlatego nie polecam. 

Kolejna pozycja ajurwedyjska 
FAIR & LOVELY AYURVEDIC CARE - Clear fairness for sensitive skin



To krem, którego używam od niedawna - dlatego jeszcze nie wystawię opinii; W kilku zdaniach opiszę to, co udało mi się do tej pory ustalić :)
Krem, który jest produkowany i ma być sprzedawany tylko w Indiach - jednak przedostał się do Europy.
Kosztuje 6,50 Euro. 
Kosmetyk opiera się na założeniach ajurwedy i zawiera szesnaście ziół, które mają przywracać równowagę skórze i działać rozjaśniająco. ja wybrałam wersję przeznaczoną do skóry wrażliwej.

Krem zawiera zioła o następującym działaniu:

Lodhra - rozjasnia skórę, usuwa podrażnienia
Khaas - wygładza, uspokaja skórę
Neelotpal - odżywia i upiększa skórę
Manjishtha - usuwa przebarwienia i plamy
Kesar (Szafran) - pobudza krążenie, ujednolica kolor skóry
Padmak - działa ściągająco, ujednolica kolor skóry
Bargad - rozjaśnia
Wheat Germ Oil - rozjaśnia, wygładza
Zapach kremu jest wspaniały - kwiaty, zioła i jeszcze raz kwiaty. 
Dobrze się rozprowadza - chociaż musimy się spieszyć, bo dość szybko tworzy lekki, matowy film na powierzchni skóry; Nie przeszkadza to jednak w makijażu. 
Krem nie zapycha - to pewne; Stosowałam go dopiero kilka dni - ale widzę, że nie może być stosowany, jako nawilżacz - dba o skórę, ale widocznie działania wybielającego nie da się połączyć z silnym działaniem nawilżającym - a tego teraz potrzebuję - ponieważ stosuję kwas migdałowy.




Pełną recenzję tego kremu na pewno zamieszczę - muszę zaobserwować, jak działa stosowany przez dłuższy czas.


Czas na doskonały kosmetyk oczyszczający skórę - kupiony w Polskim sklepie internetowym

VICCO TURMERIC FACE WASH 


Skład: Water, Stearic Acid, Turmeric, Sorbitol, Perfume, Sodium Methylparaben.

 Jest to krem do mycia twarzy z kurkumą. Bardzo dobrze radzi sobie z usuwaniem zanieczyszczeń; 
Myję nim twarz dwukrotnie - za drugim razem usuwam go ściereczką z mikrofibry.
Krem jest bardzo wydajny - jeśli użyjecie go zbyt dużo - będzie problem z usunięciem go z powierzchni skóry. Po umyciu skóry możecie mieć wrażenie ściągnięcia - ale nie ma się czego obawiać kosmetyk nie wysusza.   
Skóra po użyciu tego kosmetyku jest tak czysta, jak przy użyciu metody OCM (metoda czyszczenia olejem).

 Krem oczyszczający VICCO  najbardziej przypadnie do gustu posiadaczkom cer mieszanej i tłustej. Doskonale oczyszcza, wygładza i działa ściągająco. 
 
Kurkuma w kosmetyce jest składnikiem przeciwzapalnym, ma szeroko udokumentowane właściwości przeciwutleniające. Kurkumę stosuje się w walce z egzemą, łuszczycą, trądzikiem; Ponad to kurkuma stosowana jest w kosmetykach, które przyspieszają gojenie się ran, zapobiegają uszkodzeniom wywoływanym przez słońce i przedwczesnemu starzeniu się. 


przepisy na maseczki z kurkumą
 
2 łyżeczki mąki ryżowej
1 łyżeczka kurkumy
3 łyżeczki mleka - lub jogurtu
kilka kropel miodu 

Po wymieszaniu składników nakładamy cienką warstwę maski na twarz i po dwudziestu minutach zmywamy - wykonując przy tym delikatny masaż twarzy. Po wysuszeniu skóry nakładamy krem.

- 1 łyżeczka mleka w proszku
- 1 łyżeczka kurkumy
- 2 łyżeczki wybranego olejku  kosmetycznego

Postępujemy, jak w pierwszym przepisie.

ŻYCZĘ WSZYSTKIM MIŁEGO WIECZORU!




czwartek, 24 stycznia 2013

Powrót - oby na dobre :)

Witam Was,

nie wiem, czy po tylu miesiącach ktoś tu do mnie zajrzy - ale próbuję!

Opuściłam to miejsce ze zwykłego, oklepanego powodu - braku czasu...NIE! Inaczej! ... z powodu braku umiejętności zarządzania czasem; Potrzeba było dużo potu i łez, aby przyznać przed sobą, że zwyczajnie nie umiem się zorganizować. Rozpoczęłam jednak proces pracy nad sobą; Ten proces objął też to miejsce - przecież nie mogę swego bloga tak ordynarnie porzucić ;)

W czasie ostatniej podróży do Belgii wpadło w me sidła kilka dziwnych, egzotycznych kosmetyków - które pojawią się tutaj w najbliższych dniach.

Pozdrawiam Was i życzę dużo uśmiechu!



sobota, 21 maja 2011

Pozdrowienia


Slonecznie pozdrawiam Was z Belgii!

Wczoraj bylam na udanym polowaniu w holenderskiej drogerii Kruidvat - moje zdobycze zaprezentuje po powrocie do Polski.

Dla zainteresowanych azjatyckimi cudami - Yam double care fluid Spf17 PA+++ jest wspanialy!!! Juz po kilku dniach zauwazylam rozjasnienie skory... resztki przebarwien (powstalych w dawnej epoce solarium) zbladly do reszty... mam nadzieje, ze efekt jest trwaly :)

Czarny Elfie - serdecznie dziekuje za nominacje - zajme sie nia, jak tylko wygospodaruje wolny czas :)

Do zobaczenia :)